Kocham, umieram, padam na kolana. Szczerze szkliły mi się oczy jak dowiedziałem się, że Peter Steele nie żyje. Zmarł 14 kwietnia na zawał serca w wieku 48 lat.... Przez niemal całe życie zmagał się z depresją, uzależnieniem od alkoholu i narkotyków. Święty jak widać nie był. W ostatnich latach był natomiast kompletnie czysty i wolny od wspomnianych uzależnień, ale i to widocznie mu nie pomogło... Był przede wszystkim świetnym wokalistą, równym szczerym gościem i co ciekawe w połowie także Polakiem o czym nie wstydził się mówić w przeróżnych udzielanych wywiadach.
Numer poniżej miażdży mnie całkowicie, totalnie do końca. Mówi o tym co nieuchronne i tyczy każdego.... otóż końca waszej/mojej egzystencji. Wszyscy umrzemy right? Czy może ktoś o tym zapomniał? Dobrze wiedzieć i mieć świadomość tak prostej fundamentalnej sprawy, a jak ważnej dla naszego tu i teraz.
Wskazane słuchać tylko i wyłącznie na pełnych głośnikach. Dla mnie jest piękny....
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Peter Steele. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Peter Steele. Pokaż wszystkie posty
środa, 12 maja 2010
Subskrybuj:
Posty (Atom)
